wtorek, 18 marca 2014

Dzieci cyborgi

wkinach.pl
Moja córka Zosia skończyła wczoraj 5 miesięcy. Gdybym urodziła ją rok temu, już za miesiąc drżałabym przed powrotem do pracy. Na szczęście tak się nie stanie. Dzięki ustawie o rocznym macierzyńskim moje obawy mogę odłożyć na potem. A może nie drżałabym? Może po prostu zostałabym z dzieckiem w domu, licząc się z tym, że finansowo nie będzie lekko. Mając za to na uwadze mój czas z dzieckiem. Nie wyobrażam sobie bowiem zostawić sześciomiesięcznego niemowlaka obcym ludziom w żłobku.
 Powiem więcej. Nie wyobrażam sobie oddać do żłobka rocznej Zosi i pracować na etacie. Wiem też, że nie jestem sama. Wiele z was podjęło decyzję zostania z dzieckiem w domu do drugiego, trzeciego roku życia i czują się społecznie napiętnowane. Pomijając to, że każdy ma prawo do decydowania o własnym losie, kto daje wam prawo aby krytykować wybory innych?

Siedzi z dzieckiem w domu? 
Ot, leserka,pracować jej się nie chce.
Przecieź są żłobki, helloou?!
Kura domowa się znalazła, pewnie chce całymi dniami patrzać w seriale.

Mam wrażenie, że w tych czasach wszyscy zapominają, że dziecko to nie rzecz, nie mały szczeniaczek, który jakoś się wychowa ale mała bezbronna istota, która potrzebuje uwagi i bliskości aby czuć się kochana i bezpieczna.  Wszyscy zapominają, że to jacy jesteśmy w dorosłym życiu często jest wynikiem  zdarzeń z naszego dzieciństwa.  

Z uśmiechem na ustach wspominam czasy, kiedy bawiłam się na podwórku z koleżankami a mama robiła nam lemoniadę i kanapki na koc. Kiedy przez pół osiedla wołała: Ola, obiad!  
To, że po prostu była kiedy stłukłam kolano, a nasz dom zawsze był prawdziwym azylem.
Niestety moja córka nie doczeka się pewnie takich wspomnień. Teraz być z dzieckiem w domu to skrajna nieodpowiedzialność, albo luksus dla bogaczy. Bo przecież każde dziecko MUSI chodzić do przedszkola. Zdobywać edukację od najmłodszych lat. By być mądrzejrzym, kreatywnejszym i mieć większe IQ w przyszłości.  Wychowujemy nie dzieci ale cyborgi, które będą idealnie przygotowane do współczesnego świata. A ja nie chcę takiego świata!
Ale czy mogę go nie chcieć?


56 komentarzy:

  1. no beznadzieja! ja w dodatku jesli chciałabym wrócić do pracy musiałabym dojeżdżać 30km w jedną stronę, a za najniższą krajową to sorry wybaczcie ale mi się nie kalkuluje!!! w dodatku też nie wyobrażam sobie zostawić rocznego dziecka GDZIEKOLWIEK! bo dziadków Toś ma aktywnych zawodowo i ogólnie dupa. a tak jak napisałaś pieniądze z nieba jeszcze nie lecą! szkoda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie lecą i np będę musiała Polsona do żłobka bo się skończy cud miód i malina, a dziadkowie mają w dupie więc wiesz, tylko u nas się kalkuluje i musi. Codziennie myślę o tym żłobku.

      Usuń
  2. U mnie tata po moich narodzinach został "kurem domowy" ;p Tak więc już teraz zapowiada, że gdy Małą pojawi się na świecie to on nie ma nic przeciwko temu byśmy ją zostawiali na weekend, bo on w pieluszkach, smoczkach i butelkach jest obeznany dokładnie :) I naprawdę podejście do dzieci to ma ;)
    Ja teoretycznie planuje powrót do pracy po urlopie macierzyńskim ale "nianią" zostałaby moja siostra. Ale pożyjemy i zobaczymy, może mi się odwidzi ?;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Możesz go nie chcieć, ale musisz mieć pieniądze. Sama też nie wyobrażam sobie zostawić rocznego synka to już by było za niecałe 3 miesiące. Cieszę się ogromnie że mam możliwość być z nim przynajmniej 2 lata. Chociaż wiele moich koleżanek zdecydowała się skrócić macierzyńskie właśnie ze względów finansowych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście wróciłam do pracy kiedy córka skończyła rok i to nie tylko z powodów finansowych, który oczywiście były istotne ale również chciałam wyjść do ludzi, mieć nowe cele rozwijać się. oczywiście zawsze mam na uwadze dobro córki i ilość czasu jaką z nią spędzam w ciągu dnia w tygodniu. Najpierw wróciłam na pół etatu córka była z nianią a gdy miała dwa lata poszła do żłobka. Nieraz zdarzyło się że nie chciała iść marudziła a ja płakałam jadać do pracy ale życie nie jest łatwe.
    Ja nie chciałam tak długo zostać w domu ciężko by mi było znaleźć pracę po 3 letniej przerwie( gdy zaszłam w ciąże nie miałam etatu tylko umowę śmieciową - co teraz jest dość powszechne) chciałam coś osiągnąć w moim życiu zawodowym z resztą nie wiem jak u was ale u nas potrzeby rosną a mąż nie dałby rady sam.Z resztą ogromnym plusem jest to że mam coś swojego nie tylko życie córki i męża ale i czas o którym opowiadam gdy wracam do domu. Sama też chodziłam do żłobka i przedszkola nie skrzywiło to mojej psychiki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, każdy może sam zadecydować czego chce. Kto wie, może po roku z aktywnym dzieckiem będę marzyła o pracy. Ale jeśli są mamy które nie marzą o karierze to nie linczujmy ich.

      Usuń
    2. Mój syn ma prawie 9 miesięcy i od poniedziałku idę do pracy. Sama z własnej woli, mimo że sytuacja finansowa u nas jest okej. Chcę do ludzi, łaknę ich, nie pracowałam wcześniej więc nie należało mi się nic. Daję sobie szansę by pójśc do pracy, spróbuję, nie uda się to zostanę w domu z małym, kto wie może nawet do 3 roku życia...nie wiem, nie planuję długofalowo...

      I nie krytykuje mam które nie pracują, które poświęciły się całkowicie dzieciom, moja mama pracowała odkąd skończyłam 6 miesięcy, z resztą mojej mamie nawet przez myśl nie przeszło by zostać z nami na wychowawczym. Nie ukrywam że zazdrościłam moim koleżankom i kolegom którzy zawsze o 14 szli na obiad, bo mama ich wołała. Ja z kluczem na szyi całe życie...coś za coś...

      Dzisiejsze czasy są takie a nie inne, liczy się przepychanie łokciami, zdobywanie doświadczeń, a szkoda, bardzo szkoda...

      odkąd moja siostra urodziła dzieci moja mama będąc na wcześniejszej emeryturze zajmowała się nimi. Teraz dzieci mają po 11 i 14 lat więc opieka mojej mamy jest zbędna. Dlatego wiem że zostawiam Filipa z najlepszą nianią na świecie-babcią.

      Smutne to czasy dla naszych dzieci, oj smutne.

      Usuń
    3. Babcia-najlepsza niania na świecie. Pięknie powiedziane. Oczywiście praca w momencie kiedy dziecko zostaje z kimś kogo znamy /ufamy to zupełnie inna sprawa. Rozumiem twoja potrzebę niezależności i realizacji. Powodzenia zatem!

      Usuń
  5. Dla mnie rok to minimum bycia z dzieckiem, tak jak piszesz dziecko to nie rzecz a człowiek, Twój człowiek za którego jesteś odpowiedzialna i potrzebuje Twojej uwagi :)
    Fajnie, że objęło Cię roczne macierzyńskie, moja koleżanka urodziła wcześniej i miała tylko pół roku ale na wychowawczym była do 1,5 roku dziecka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Amen! Ja jestem dopiero na początku ciąży, ale od zawsze miałam takie myślenie. Marzę o tym, aby moje dzieci miały wspaniałe wspomnienia, a dom był oazą bezpieczeństwa. Jedynie strach przed finansowymi kwestiami zmusi mnie do powrotu do pracy, chyba, że jakimś cudem uda mi się otworzyć coś swojego.
    Szczerze mówiąc ja do tej pory zastanawiam się jak moi rodzice godzili etaty i opiekę nad nami. Pamiętam wspólne dłubanie w ogródku, odprowadzanie do szkoły...

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się prawie w całości ze wszystkim, co napisałaś. Poza jednym: konieczność posłania dziecka do przedszkola to nie jest chęć robienia z niego cyborga. Tak przebiega naturalny proces rozwoju dziecka, po prostu w tym wieku Ty mu już nie wystarczysz, trzylatek potrzebuje socjalizacji, zabaw edukacyjnych z profesjonalistami, z muzyką, plastycznych itd. Oczywiście nie popadałabym w przesadę zapisując dziecko na trzy języki, kurs kreatywnego myślenia i balet klasyczny. Wystarczy zwykłe, fajne przedszkole z placem zabaw i sympatycznymi pedagogami:) nic dziecku nie odbierzesz, ono tylko zyska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam nic przeciwko przedszkolom. Ale piętnowaniu decyzji kiedy dziecko powinno do niego uczęszczać.

      Usuń
  8. Nawet jeśli cię stać na takie rozwiązanie, to i tak usłyszysz swoje. U nas sytuacja materialna nie zmieni się od tego czy wrócę do pracy czy nie. A nawet w drugą stronę, bo trzeba będzie zapłacić za żłobek. To nie ma znaczenia, bo ja już się nasłuchałam, że nic nie robię. Dlaczego za każdym razem muszę tłumaczyć, że jeśli mam taką możliwość, to chcę się poświęcić dziecku, a swoją pracę wykonywać w domu w jego drzemkach czy jak się bawi. Ale dla innych praca w domu, z dzieckiem u nogi, to żadna praca. Najbardziej boli to, że najbliższa rodzina nie widzi, jaki to wysiłek. Ale mam to szczęście, że mąż mnie wspiera, a to najważniejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne szkoda ze nikt nie widzi jak ciężko jest pracować w domu... też się nad tą opcja zastanawiam ale chyba byłaby to praca po nocach :)

      Usuń
  9. My mamy na miejscu dwie babcie więc nie jest źle. Nie wyobrażam sobie zresztą żeby Lenorka była w żłobku. Raz, że nie kalkulowało by to się finansowo a dwa, że umierałabym ze strachu bo byłaby wśród obcych. Miałam już propozycje pracy na cały etat. W godz od 10tej do 20tej plus weekendy. Co zrobiłam? Odmówiłam. Dlaczego? Bo nie wyobrażam sobie całego dnia bez niej. Gdy jechałam na uczelnie na cały dzień w sobotę i niedziele to umierałam z tęsknoty. Teraz jestem na etapie dorabiania sobie kilka razy w tyg. A od maja bede miala dwojke szkrabow na stanie. Raz, że jakiś grosz wpadnie a dwa, że będę mogła być z Lenorką pracując:) od tak to sobie wykabinowałam. A matki, ktore pracuja na caly etat podziwiam tak samo jak te, ktore na caly etat sa z dzieckiem. Alez sie rozpisalam;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praca na część etatu to fajne rozwiązanie bo dziecko zaopiekowane i mamusia spełniona :)

      Usuń
  10. Fajnie, napisane to wszytsko kwestia podejścia matki i tego co ona chce. Wyslesz dziecko do zlobka powiedza ze jestes wyrodną matką bo jak mozesz? zostaniesz w domu to kurwa domowa. Nigdy nikomu nie dogodzisz i dobrze bo najwazniejsze to dogodzic sobie i swoim bliskim:)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja planuję raczej szybko postarać się o drugie dzieciątko :) (tzn. z mężem planujemy :P) Moim zdaniem niewielka różnica wieku pomiędzy dziećmi jest najlepsza. Pomiędzy mną i moim bratem jest 2 lata i mamy świetny kontakt. Zresztą w mojej rodzinie pomiędzy wszystkimi dziećmi jest 1-2 lat różnucy i wydaje mi sie, że to najlepsze rozwiązanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie że fajnie ale ciężko się na to drugie zdecydować :)

      Usuń
  12. Ja też nie chcę tego świata dla mojego dziecka, te dzieci nie mają normalnego dzieciństwa, od samiutkiego początku zabawy komórkami, tabletami, kompem, tv… Gdy o tym yślę nie chcę, żeby moje dziecko miało styczność z tym od malutkiego, zaś z drugiej strony jeśli ja ograniczę mu dostęp do tego będzie poprostu zacofane, bo dzieciaki w przedszkolu mają taką wiedzę, że mogą pracować na 1 levelu w firmie IT. A gdzie wlasnie hustawki, robienie zabawek z kasztanów, szycie ubranek z mamą dla lalek, bieganie z kolegami, granie w piłke poprostu na podwórku, a nie w jakimś klubiku dla maluchów bo to musi mieć swoją klase :// Ależ się rozpisałam ;) Osobiście chciałabym być z dzieckiem jaknajdłużej w domu aby choć troszkę pokazać mu "naszego" dzieciństwa. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie bój się, dziecko nie zostanie w przedszkolu zlinczowane, bo nie umie obsłużyć tableta. jestem tego pewna

      Usuń
  13. A ja żałuję, że nie będe mogła być z Bartkiem dłużej..
    Boli mnie to, że świat jest taki, że MUSZĘ szukać pracy.

    OdpowiedzUsuń
  14. Mi się roczny właśnie kończy i idę na wychowawczy. Na razie na poł roku, ale zobaczymy, co będzie dalej. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wytłumaczcie mi po co jest ulop wychowawczy skoro jest bezpłatny?

      Usuń
  15. Niestety ja po 26 tygodniach macierzyńskiego wracam do pracy:( nie będzie łatwo, bo będę 9 godzin poza domem:( niestety czasami życie weryfikuje nasze plany... miało być inaczej, miałam dłużej zostać w domu...ale co zrobić... na szczęście dziecko większość czasu spędzi z tatą, który pracuje na nocnej zmianie. Nie obędzie się bez niani. Zazdroszczę mamom, które mogą zostać z dzieckiem dłużej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. A jak na razie siedzę z moją córcią w domu .Mam nadzieję,że tylko do skończenia 3 latek :) się zobaczy :)
    http://swiatamelki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja jeszcze słyszałam komentarz, ze jeśli dziecko nie pójdzie do żłobka/przedszkola od pierwszych lat to będzie nie przystosowane społecznie.. A matka całkowicie wyleci z obiegu i potem nie będzie mogła się odnaleźć w pracy. Hmm... Jak ktoś nie ma innego wyjścia to musi dziecko posłać do żłobka, ale nie sądzę żeby było to najlepsze rozwiązanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja znam dzieci które przyjściu do przedszkola w wieku 3, 5 lat nudzą się z rówieśnikami bo są o wiele bardziej rozwinięte.

      Usuń
  18. Mnie lada chwila kończy się roczny urlop macierzyński... Do pracy niestety wrócić muszę, choć nie chcę, uwierz mi. Czeka nas żłobek.. Drżę, to prawda. Oby było dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  19. Dużo od nas zależy, czy pokażemy dziecku, dzieciom, jak może kreatywnie spędzać czas, bawiąc się przy tym dobrze np. na zewnątrz. Jednocześnie warto dać dziecku dostęp do technologii, tak żeby było na bieżąco i nie odstawało od reszty. Powinno się to jednak odbywać z umiarem:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście że tak to że jest się dzieckiem w domu nie oznacza że puszczamy dziecku bajki mama cały dzień na fejsie. ;)

      Usuń
    2. Chociaż pamiętam że jako dziecko uwielbialam oglądać "domowe przedszkole" i bardzo pragnelam w nim występować :)

      Usuń
    3. mam dwójkę dzieci. Po urodzeniu syna wróciłam do pracy jak miał 1,3mieś. Pracowałam w drugiej ciąży prawie do końca. A teraz....moja córka ma 2,4mieś jestem w domu!!!!
      Jestem linczowana społecznie;)))) i mam to głęboko....w poważaniu. Pójdę do pracy jak będę chciała(nie mam takiej presji finansowej), dorabiam w domu.
      Ciężko pogodzić mi dwójkę (syn chodzi już do 2 klasy), dom i wszystko....Więc na razie chowam chęć spełniania, a niby zresztą dla kogo? dla korporacji? Albo emerytury, którą nie wiadomo czy nam dadzą? Wolę spełnić się jako mama, w miarę możliwości jako najlepsza i żona i kobieta.
      Róbmy to co uważamy za słuszne.

      Usuń
    4. dziękuję ci za ten komentarz!

      Usuń
  20. ach...moje marzenie to móc zostać z Buniem, śmiać się i bawić całymi dniami aż któregoś dnia Kubuś dzielnie mi powie 'mamo pora do szkoły' :)
    Marzenia cudowna rzecz. Szkoda, że rzeczywistość jest zgoła bardziej prozaiczna i smutna.

    OdpowiedzUsuń
  21. tak czytam i się zawiesiłam - puenta: Róbmy to co uważamy za słuszne. - nic dodać nic ująć.
    Tymczasem sama borykam się z dylematem - iść,zarabiać,tęsknić i wytrzymać,w myśl zasady jakoś to będzie,inni gorzej mają,
    czy wyłączyć kalkulację

    OdpowiedzUsuń
  22. Dzieci-cyborgi? Dziwne... Dla mnie posłanie mojego 3-letniego syna do przedszkola jest rzeczą zupełnie naturalną. Widzę, jak on bardzo potrzebuje wejścia w grupę rówieśniczą i widzę, że to jest doskonały czas na naukę zachowań społecznych. Do pracy wróciłam jak Mały miał 5 miesięcy. Pracuję w domu, prowadzę swoją działalność, bardzo lubię swoją pracę i absolutnie nie wyobrażam sobie rezygnacji z niej na dłuższy okres czasu. Po moim powrocie do pracy dzieckiem zajmowała się niania. Teraz na jesień pójdzie do przedszkola i uważam że to idealny moment. A że moje 2,5 letnie dziecko potrafi włączyć komputer, mówi zdaniami złożonymi i zna kilka słówek po angielsku - co w tym złego? Dla mnie gorsze byłoby wychować uczepionego cycka mamisynka który beze mnie nie umiałby z niczym sobie poradzić i nie umiałby się zachować wśród innych dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. źle mnie zrozumiałaś, na początku postu zaznaczyłam, że dobrze byłoby zostać z dzieckiem do 2/3 roku życia w domu. Posłanie 3-latka do przedszkola nie uważam za złe i pewnie sama z tego rozwiązania skorzystam. Bo w tych czasach moja trzyletnia Zosia nie znajdzie w południe koleżanek do zabawy tak jak ja w jej wieku. ot taka refleksja.:)

      Usuń
  23. Wróciłam do pracy jak mój synuś miał 3 miesiące, mąż kolejne 3 był na tacierzyńskim, dziś syn ma 5 miesięcy jeszcze 3 tygodnie i...będzie musiał zostać z kimś zupełnie obcym. Szukamy niani- niestety do dziś zgłosiły się do nas trzy 17 latki bez szkoły, palące, bo chcą się taką laleczką opiekować, doświadczeń brak....siły mi brak. Mieszkamy w dość małej gminie, gdzie ciężko o miłą panią do dziecka za 1000zł. Serce mi pęka, tym bardziej że do pracy muszę wrócić - jeśli nie wrócę nie będę jej miała to wiem, mamy kredyt na dom)...Bardzo chciałabym 4 dzieci, mam nadzieję, że to zrealizuję i jakoś będzie, nie wiem tylko jak. Wiem tylko że posiadanie 1 dziecka i praca na pełen etat to trudne a moje marzenia o większej rodzinie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W małych miejscowościach ciężko o nianię to fakt. A może warto zaufać komuś z rodziny. Sama ostatnio myślałam o niepracującej kuzynce, która mogłaby zostać z małą w razie potrzeby.

      Usuń
  24. Mnie na szczęście oddanie do żłobka nie czeka. Ale w październiku kochany dziadek Zosi idzie na emeryturę i powiedział że z chęcią pomoże przy małej kiedy będę w pracy.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja mam to szczęście, że pracować nie muszę i dzięki temu Ola jest ze mną.
    Moja teściowa na każdym kroku sugeruje mi, że może zaopiekować się małą, ale ja stanowczo mówię, że sobie radzimy (chociaż prawda jest inna, ale ja po prostu chcę decydować za nas i żyć ze swoim mężem i córką, a nie dodatkowo z prawdopodobnym wtrącaniem się teściowej).
    Zamierzam posłać Olę w wieku 3 lat do przedszkola, ale jak będzie zobaczymy, jeszcze mam sporo czasu.
    Przedszkole to fajna sprawa, dziecko jest już większe, potrzebuje kogoś więcej niż tylko mamy.
    Uczy się, bawi, jest poświęcana mu całkowita uwaga, lepiej mówi, bo jest między rówieśnikami.
    Co do żłobka to ja jestem na nie. Nie wyobrażam sobie tego, nawet gdybym była zarobiona po pachy. Poza tym u nie żłobków nie ma.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też uważam, że +3 to najlepszy czas. pozdrowienia dla oleńki!

      Usuń
  26. No właśnie ja też dlatego (mama od tej dwójki) nawet się nie zastanawiam, kiedy syn był maleńki a ja wróciłam do pracy- to powiem Wam ,że tą pomoc teściowej do tej pory pamiętam, jej humory, jej dogadywanie, po prostu wtrącanie-a ona zapewne chciała dobrze. Dzieci trzy letnie a roczne, czy dwu, to zupełnie inny rozwój i gotowość społeczna, moja mała aż się rwie do dzieci i też wkrótce zapisuję ją do p-kola. Ale są też dzieci i jest ich zdecydowana większość, gotowe są jako czterolatki, potwierdzają to badania psychologiczne i pedagogiczne.
    Gdy moje dzieci podrosną, mała zaadoptuje się w p-kolu i miejmy nadzieje nie będzie chorować i ja ruszę w świat, szukać swojej drogi-dla nich właśnie.
    Wniosek jest krótki, bardzo trudno znaleźć złoty środek. Po moich długich rozterkach i szukaniu stwierdzam, że Go nie ma....można wybrać mniejsze zło....lepsze dobro.
    Pozdrawiam wszystkie mamy, wspierajmy się, dokładanie sobie nic nie da!

    OdpowiedzUsuń
  27. Po macierzyńskim (6 mies.) po urodzeniu Zosi zostałam w domu, na wychowawczym. W tym czasie zaszłam w ciążę, mam Stacha (5,5 mies). Jeszcze nie byłabym gotowa go zostawić, bo jest za mały - tak mi się wydaje. Ale szczerze, mam już dosyć siedzenia w domu. Odtwarzania co dzień większości tych samych czynności. Braku obowiązków innych niż domowe, choć tych jest bez liku. Chcę do ludzi, chcę codziennie wychodzić z domu umalowana, na szpilkach, ze szminką na ustach (teraz oczywiście zdarza się to, ale nie tak często jakbym chciała). Dlatego plany są wielkie - od września Zosia idzie do przedszkola, Staś idzie do prywatnego żłobka, a ja w październiku wracam do pracy. Shitowej, mało płatnej, ale zapewniającej radość przebywania z DOROSŁYMI, zapewniającej obowiązki, satysfakcję - inną, niż ta domowa :)
    Także jak widzisz, moje poglądy z czasem mocno ewoluowały. Nie chcę być coraz bardziej sfrustrowaną, dlatego nie wyobrażam sobie siedzieć z dziećmi do 3 roku życia. Ba, uważam wręcz że mojej mocno charakternej Zosi bardzo dobrze zrobi uspołecznienie, jakiego dozna w przedszkolu. Nie zapominaj, że przedszkole to nie tylko edukacja, to przede wszystkim nauka odnalezienia się w grupie - jakże ważna to kwestia we współczesnym świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałam że każdy tak musi. Tylko że nagle te mamy które siedzą z dzieckiem w domu to wg opinii publicznej dziwaczki. A jeszcze 20 lat temu bylo to normą.

      Usuń
  28. Wspaniale kiedy ma się taki wybór. Ja jestem 6 lat w domu z dziećmi i nie mam realnej możliwości pójść do pracy, choć bym chciała, a finansowo z jednej pensji nie liczącej nawet połowy osławionej średniej krajowej jest bardzo ciężko. Nie potępiam żadnej decyzji odnośnie powrotu do pracy. Jedynie zazdroszczę mamom, które mają możliwość zdecydować.

    OdpowiedzUsuń
  29. dokładnie! mówić sobie....marzyć....ba! decydować, a życie weryfikuje nasze plany, mimo,ż e dorośli to tak mało możemy?....

    OdpowiedzUsuń

Podoba ci się ten wpis? Powiedz nam o tym lub kliknij nam lajka! :)

Zobacz jeszcze..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
.header-inner .widget div, .header-inner img { margin-left:auto; margin-right:auto; } ul { width:850px; float:left; margin:0 auto; text-align:center; background-color: #fff; padding: 2px 0 4px 4px; border: 0px solid #000; overflow:auto; }