Ostatni raz spacerowaliśmy tak często za czasów szczenięcych.
Później też za studenckich czasów, kiedy to przemierzaliśmy piechotą ulice Wrocławia trzymając się za ręce.
Cieszę się, że odkąd pojawiła się Zośka znowu mamy motywację do spacerowania.
Czekam tylko, aż będzie bardziej aktywnym uczestnikiem tych naszych wycieczek. Rodzinnych wycieczek...
Teraz przesypia je w całości.