Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciąża. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 21 stycznia 2014

Powrót do formy- jak to było ze mną...


W moim przypadku powrót do formy trwał trzy miesiące. Nie wróciłam jeszcze do wagi sprzed ciąży, ale tyle potrzebowało moje ciało aby się zregenerować. nie pisze tego aby się przechwalać bo nie ma czym. poza tym w żaden sposób nie przyczyniłam się do tego stanu. 
Robię ten post po to, aby pokazać,  że ciąża to nie koniec świata i nie zawsze oznacza ona pożegnanie z figurą. 
W ciąży ważne było dla mnie smarowanie ciała balsamami, aby pozostało elastyczne  i każdemu to poradzę.

 Tak wyglądałam dzień przed pojawieniem się na świecie mojej córy.  Musicie wiedzieć, że nigdy nie byłam przesadnie aktywna fizycznie

Ciąże zaczynałam z wagą 65 kg przy wzroście 182 cm. Kończyłam ja z wynikiem 85 kg.


39 tydzień ciąży

wtorek, 5 listopada 2013

Cięcie godne cesarza- czyli wspomnienie porodowe..

Czy na pewno?  Jak wiecie moja córka przyszła na świat metodą cesarskiego cięcia. Przyczyną takiego rozwiązania jest duża krótkowzroczność  i odwarstwianie się siatkówki na które jestem narażona nawet przy średnim wysiłku fizycznym- to natomiast prowadzić może do ślepoty. W swoim otoczeniu mam jednak kobiety, które zdecydowały się na taką formę porodu na własne życzenie a wręcz żądanie. O ile wcześniej nie miałam zdania na ten temat to dziś mogę powiedzieć, że TO OGROMNA GŁUPOTA płacić lekarzowi za załatwienie "cesarki".  Dlaczego? Bo będąc w szpitalu widziałam, że dochodzenie do siebie po tej operacji może naprawdę wyglądać różnie- także tragicznie.  Ja bardzo szybko uporałam się z bólem  pooperacyjnym i czuję się już dobrze ale  dziewczyny naprawdę zastanówcie się czy warto się ciąć ze strachu przed porodem...

 Ale od początku.. Chcę wam dzisiaj opowiedzieć jak wyglądał dzień urodzin Zosi.

 Noc poprzedzająca to wydarzenie była najdłuższą w moim życiu. Może dlatego, że spędziłam ją w szpitalu?   Zabieg miałam zaplanowany na godzinę  jedenastą. Obudziłam się chyba o 6 rano i czekałam.. Chwilę po 6 przyszła położna i kazała przygotować się do lewatywy. Bałam się tego jak głupia a naprawdę nie było czego ;) Po wszystkim wykąpałam się i oczekiwałam dalej. 

Ok. 9 przyjechał mąż. Ubrany odświętnie z rożkiem i pampersami dla małej. Pamiętam, że bardzo wzruszyłam się wtedy widząc go w błękitnej  koszuli lekko poddenerwowanego.. Sama też czułam się jak przed maturą. Później przyszła pielęgniarka i założyła mi cewnik. Nie było to przyjemne... Pomyślałam sobie wtedy, że skoro włożenie tego cholerstwa tak boli, to jak  musi boleć poród! Później okazało się, że założenie tego cewnika było najmniej bolesnym zabiegiem dnia ;) Nie naczekałam się długo bo zaraz potem przyszła informacja, że "zaczynamy szybciej" Tym sposobem z paniką w oczach pomachałam mężowi i na łóżku przewieziono mnie na salę operacyjną.
 Tam zastałam bardzo dużo ludzi zajętych przygotowywaniem do operacji. Miły pan anestezjolog poinformował mnie, że znieczulenie będzie od pasa w dół. Ucieszyłam się na tą wieść. Stało to pod znakiem zapytania bo mam dość krzywy kręgosłup i powiedzieli mi, że jeśli wyniki krwi będą dobre  to spróbują się wbić ale może tak być, że będę miała znieczulenie ogólne.  Na szczęście wbił się bez problemu. Siedziałam okrakiem na łóżku pochylona w pasie, a nogi dygotały mi jak na konkursach recytatorskich w dzieciństwie. Jakaś kobieta trzymała mnie za rękę powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Później położyłam się na tym łóżku . Kolejne kłucie w rączkę i założenie wenflonu.. Zrobiło mi się słabo więc dostałam tlen do noska i zrobiło mi się tak świeżo.. ;)  Miła pani dalej gładziła mnie po ręce zapytała ile mam lat , czym się zajmuję itp. Anestezjolog  popryskał mi dekolt jakąś mgiełką i zapytał czy czuję zimne- czułam. Później popryskał mój brzuch- nie czułam  już nic.. ;)
 Mój lekarz powiedział, że będzie się przygotowywał , znowu sto pytań jak się czuję ile mam lat, jak się nazywam.. i wtem  płacz Zosi. Zamarłam jak to już? Kiedy to? Wszyscy się uśmiechali , że zdrowa dziewczynka, że ładna, że 10 punktów. Wzruszenie odebrało mi głos.. Za chwilę przytulili mi ją do policzka a ja starałam się ogarnąć to wszystko w głowie... Jakaś kobieta pokazała mi różową bransoletkę z moim imieniem  datą i godziną 10.10  
 Za chwilę mi ją zabrali, zapytałam czy wszystko okej. Powiedzieli, że idą do taty a ja muszę poczekać aż doktor mnie zszyje. Oj jak mi się to  dłużyło.. Myślałam o tym, jak zareagował mąż, czy są już moi rodzice i chciałam być jak najszybciej z nimi.. Wszystko to trwało od momentu podania znieczulenia około godziny i nie sądziłam, że będzie to najlepsza godzina w moim życiu...




  A teraz co rano mam taki widok przed oczyma i nie mogę uwierzyć, że nasza fasolka ma już prawie trzy tygodnie! :)



 c.d.n

:)

poniedziałek, 14 października 2013

Jeszcze dzień a najwyżej dwa..

...wszystko się odmieni... Znacie tą piosenkę? W duszy gra mi od rana... Boję się jak cholera, choć obiecałam się nie bać. To takie naturalne urodzić dziecko, tysiące kobiet na świecie w tej chwili witają potomka. Tylko jeżeli to dotyczy ciebie - sytuacja wygląda trochę inaczej... prawda?


Tato powiedział mi wczoraj "strach ma wielkie oczy, za tydzień będziesz się śmiała z tego panikowania".
Jestem miękka dupa jednak. Dzisiaj śniło mi się , że skądinąd miła pielęgniarka wykonywała mi cesarkę na szpitalnym łóżku w sali gdzie leżały inne pacjentki. Wstrzyknęła mi znieczulenie- ale ciągle czułam brzuch. Nie wiem jakim cudem ale w śnie widziałam jak skalpelem przecina mi skórę nie bacząc, na moje protesty , że to czuję...  Obudził mnie odruch wymiotny... Wszyscy mówią mi, że nie mogą się doczekać Zosi, że będzie super, że będą się cieszyć , pić, świętować... A mnie to denerwuje, bo przecież jeszcze się nie urodziła a ci już planują...

 Słucham  więc czerwonych gitar i płaczę nie wiedzieć czemu...

czwartek, 26 września 2013

Torba do wózka

Torbę do wózka dostajemy gratis przy zakupie- to jasne. Ale czy zawsze jest to taka torba, jaką byśmy chciały mieć?  Nie wiem jak wy, ale ja jestem miłośniczką  torebek. Lubię je zmieniać w zależności od nastroju i tego jak jestem ubrana oczywiście.  
Torba do wózka była więc dla mnie szczególnym zakupem.
Również z tego powodu, że zamierzam korzystać z niej nie tylko dyndającej przy wózku podczas spaceru, ale również na co dzień zamiast własnej torebki. Chciałam więc aby była na tyle duża, żeby pomieścić wszystko co lubię mieć przy sobie, oraz na tyle ładna, bym nie tęskniła za jej poprzedniczkami. 
Wspominałam wam już wcześniej o moim zauroczeniu torbą Yummy Mummy. klik
Jednak jej dziecinny desing w końcu przegrał  z tradycyjnym wyglądem torby  Babymel -Amanda Quilted.  Ja wybrałam neutralny kolor beżowy:
cena ok. 300 zł

środa, 25 września 2013

Słabo słabiej słabiutko...

Od dwóch dni kręci mi się w głowie i jest mi wręcz słabo. Dzisiaj zdarzyło mi się tak na zakupach i przeraziłam się bo ciężko mi było dojść do domu. Coś mi się wydaje, że za mało witamin dostarczałam ostatnio Zosi i teraz za to pokutujemy.... Jutro idę zrobić badania krwi i moczu zalecone przez doktorka przed wtorkową wizytą.  Jestem ciekawa co wyjdzie w wynikach.... A z drugiej strony może podobne osłabienie w  końcówce ciąży to nic dziwnego?

Póki co, w osiedlowym sklepiku zaopatrzyłam się w to....


 ... i zamówiłam jedzenie przez telefon - tagliatelle ze szpinakiem i polędwiczką wołową. Nie mam mocy na gotowanie.


 Nie biorę żadnych tabletek ani suplementów diety może jednak powinnam?  Drogie mamy i przyszłe mamy zażywacie coś, co możecie mi polecić?

piątek, 20 września 2013

Kiedy z dostawczaka staję się cieżarówką


 Dni lecą jak szalone! Wraz z nadchodzącym weekendem kończymy 35 tydzień ciąży. Od poniedziałku wyszłam z domu może z trzy razy. Nie, nie mam błysku w mieszkaniu  a obiad zrobiłam zaledwie dwa razy. Resztę zamówiłam przez telefon... 
Ktoś zapyta, co robiłaś całe dnie..?
 Ktoś inny powie- ja bym nie usiedziała w domu tyle czasu.. Tylko.. o ile wcześniej robiłam wszystko byle czymś się zająć, to w tym tygodniu zupełnie nie mam na to siły.. Ani ochoty! Wyjście  do sklepu kończy się zadychą.
 Dzisiaj zapomniałam kupić sobie wody mineralnej. Nie miałam siły wracać- zaparzyłam herbatę. 

Moja bezsilność  jest ponoć typowa w końcówce ciąży. Przestaję więc zadręczać się tym, że nic nie robię i po prostu leżę. Po prostu też śpię  i po prostu też chodzę dziś w piżamie cały dzień. Dlaczego? Bo mam na to ochotę. Bo jestem ciężarówką :)

Muszę przyznać, że ten tydzień podkopał też moje samopoczucie... Czuję się jakbym miała napięcie przedmiesiączkowe. Fizycznie też czuję się jak przed okresem. Bolą mnie jajniki (chyba!), plecy w krzyżu, ciągną piersi... Dawno tego nie czułam, już prawie zapomniałam jak to jest...  Do tego dochodzi cholerna zgaga, ból nerki i zupełny brak apetytu.


Mimo tych trosk liczę na to, że spędzimy miło weekend :)

Jutro wybieramy się na Festiwal wózków - mam nadzieję, że zapadną jakieś decyzje. Chciałabym też znaleźć już jakieś buty na zimę i rozejrzeć się za kurtką. Co prawda póki co w żadną się nie dopinam.. ale nie wiem czy jak urodzi się Zosia to będę miała czas i siłę szukać dla siebie kurtki. Co sądzicie?

Tymczasem w oczekiwaniu na męża popijam więc herbatkę, jem ciasteczko i czytam Tracy Hogg.

Życzę wam miłego weekendu!  Buziaki Ola


środa, 21 sierpnia 2013

Moda szpitalna

Niebawem ósmy miesiąc ciąży. Pomyślałam sobie, że gdyby nie daj Boże, odpukać w niemalowane musiałabym iść z jakiegoś powodu do szpitala. To nawet nie mam w czym bo obecnie śpię w bokserkach mojego męża.. :) Dlatego czas kupić pidżamę i kapcie :) A właściwie koszulę ;)

wtorek, 20 sierpnia 2013

Love to eat! :)


Kiedy zaszłam w ciążę, zastanawiałam się czy będę potrafiła racjonalnie się odżywiać. Wcześniej było z tym różnie...

środa, 5 czerwca 2013

To lubię, bo działa !

Odkąd jestem w ciąży zawartość mojej kosmetyczki nieco się zmieniła...
Moje włosy nie są piękniejsze a cera wcale nie jest bardziej promienna.
 Niestety jest wprost przeciwnie!
Na szczęście są na rynku specyfiki które ułatwiają kobietom dbanie o siebie.


Podstawą w łazience ciężarówki  jest coś na rozstępy.
 Ja postawiłam na apteczne produkty firmy Pharmaceris.
Balsam  mający za zadanie zapobiegać rozstępom  póki co sprawdza się bardzo dobrze. Spełnia swoją rolę, dodatkowo szybko się wchłania i ma przyjemny neutralny zapach.

Koszt 38 zł











Kupując ten produkt dostałam próbkę podkładu do twarzy z tej samej firmy.
Jak wspomniałam  wcześniej, moja cera bardzo pogorszyła się w ciąży.  Dlatego też zakochałam się w tym podkładzie. Jest bardzo lekki , cera staje się promienna i świetlista-a co najlepsze sprytnie kryje wszelkie przebarwienia i niedoskonałości.
Nie tworzy brzydkiej maski i faktycznie tak jak napisali na opakowaniu efekt  utrzymuje się długo.
Do wyboru macie 3 kolory - z czego  numer dwa jest bardzo naturalny.
BARDZO POLECAM!
Koszt 35 zł




Ale nawet najlepszy podkład nic by nie zdziałał , gdyby nie odpowiedni krem.  Przyznam wam szczerze, że wcześniej trochę olewatorsko podchodziłąm pielęgnacji twarzy i szyji. Większość kremów mnie uczulała, pozostawiała tłusty film, wypryski..
Ciężko było mi znaleźć coś odpowiedniego dla siebie.
Jednak kilka tygodni temu  zobaczyłam na buzi ciemną plamę. Czyli dolegliwość przyszłych mam- ostuta ciążowa.
Czym prędzej pobiegłam do drogerii i znalazłam krem o przyjaznej nazwie  Perfecta mama! I nie zawiodłąm się, plama zniknęła a krem doskonale sprawdza się zarówno na dzień jak i na noc. Używam go również pod makijaż - dosyć szybki czas wchłaniania. Bardzo wydajny- nie ma sensu nakładać go dużo.

Koszt 25 zł



<3 A jak wyglądają wasze kosmetyczki?

Zobacz jeszcze..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
.header-inner .widget div, .header-inner img { margin-left:auto; margin-right:auto; } ul { width:850px; float:left; margin:0 auto; text-align:center; background-color: #fff; padding: 2px 0 4px 4px; border: 0px solid #000; overflow:auto; }