Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dziecko. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 kwietnia 2014

Krzesełko do karmienia- które wybrać?


krzesełko antilop Ikea z tacką- 65 zł

Przymierzam się do zakupu krzesełka do karmienia Zosi. Wybór krzesełek na rynku jest naprawdę ogromny.
Można się w tym zapętlić.  Są plastikowe i drewniane. Są lekkie i ciężkie. Z regulacją siedziska i bez. Miękkie i twarde. Z pasami, bez pasów. Wreszcie są drogie i tanie - które wybrać?

sobota, 15 marca 2014

Dziecko w obiektywie


Moja najpiękniejsza modelka. Jeszcze chętnie pozuje do zdjęć, choć czasem pstryyk aparatu podoba jej się tak bardzo, że ciężko uchwycić moment kiedy się nie rusza. Pamiętam jak jeszcze w ciąży cieszyłam się na myśl, że będę robiła milion zdjęć mojej córeczce. Robię dwa miliony! Kto wie może za parę lat wciągnę się tak bardzo, że wymienię aparat na duży ciężki profesjonalny a fotografia dziecięca z hobby stanie się prawdziwą pasją?  Zostawiam was z moją córeczką w ujęciach modowych, które powinny pojawić się tu wczoraj, ale Zosia zadecydowała inaczej. ;)

piątek, 28 lutego 2014

Modne piątki- rozpoczynamy cykl

Nie tylko dzieci lubią rytuały, lubią je też mamy. Mam nadzieję, że i wam spodoba się pomysł, by w piątki na blogu pojawiały się wpisy stricte modowe. Jeśli zaś to w co jesteśmy ubrane, ja bądź Zocha zupełnie was nie obchodzi, omijajcie w piątki naszą stronę! :)





Zosia- H&M      Ola- spodnie Cropp   bluza- Modena

czwartek, 27 lutego 2014

Mutsy Transporter bryka na medal!


 Użytkujemy nasz wózek ponad 4 miesiące. Myślę, że co nieco mogę już o nim powiedzieć.  
Mam nadzieję, że po moich pochwałach nie rozleci się, ani nie zacznie skrzypieć. 

poniedziałek, 17 lutego 2014

4 miesiące Zosi- zmiany zmiany!


 Dzisiaj nasza pociecha kończy cztery miesiące.  Dla nas to przełomowa data, ponieważ od czterech miesięcy można wprowadzać dziecku prawdziwe jedzonko. Marcheweczka już zakupiona, więc może jutro spróbujemy pokarmić Zośkę.  Jak widzicie nasza mała dziewczynka ma już kolczyki.

piątek, 7 lutego 2014

piątek, 17 stycznia 2014

Black & white, czyli co dzieci widzą w kontrastach?



Jak słabo widzą noworodki i małe niemowlęta nie muszę was przekonywać.  Podobno ma początku widzą zresztą w czarno białych barwach. Stąd też ogromną popularnością cieszą się książeczki ze zdjęcia powyżej.  Seria oczami maluszka to rzeczywiście pierwsza książeczka Zosi. Kiedy ją pokazywałam rodzinie większość pukała się w głowę, że miesięcznemu dziecku pokazuję obrazki. A właściwie dlaczego by nie? Bo jest zbyt małe by zrozumieć co przedstawiają? Dla mnie to żaden argument!   Tak więc książeczki mamy, używamy i oczywiście polecamy do domowej biblioteczki.

  Ale nie tylko książeczki wzbudzają zainteresowanie naszego malucha. Znacznie bardziej podoba jej się czarne lustro, ramki, szafka. A do literki Z zawieszonej nad naszym łóżkiem potrafi cieszyć się rankiem przez pół godziny. Lamka misiu też jest najlepszym partnerem do rozmowy. 





 Kiedy przeobrażałam naszą sypialnię w pokój Zosi, większość znajomych zarzucała mi, że ten pokój wcale nie wygląda na dziecięcy. No bo jak dziewczynka to musi być full różu? No cóż moje drogie okazuje się, że te smutne czarne barwy mojej Zośce podobają się najbardziej :)

środa, 4 grudnia 2013

Skok rozwojowy po raz pierwszy


Jutro Zosia kończy 7 tygodni. Podejrzewam, że doświadczamy właśnie pierwszego skoku rozwojowego.
Jest urocza, przesłodka i  do zjedzenia- jak śpi ;)

wtorek, 12 listopada 2013

Uchwycić moment...

 Uwielbiam robić zdjęcia- choć jestem zupełnym amatorem w tej materii. Mój zapał do nauki fotografowania jest natomiast delikatnie mówiąc słomiany. Nie zmienia to faktu, że najchętniej uwieczniałabym każdą ważną sytuację w naszym życiu. A taką sytuacją jest oczywiście pojawienie się na świecie naszej córki.  Dzisiaj  przejrzałam zdjęcia, które zrobiliśmy Zośce od momentu jej urodzenia. Jest ich ponad trzysta.  Z tego wybrałam około 70-ciu i zaniosłam do wywołania.  Jutro o piętnastej  idziemy je odebrać. I wiecie co? To bardzo miłe uczucie czekać na zdjęcia od fotografa- zapomniałam już jak to jest.. I mimo, że w erze cyfrówek zniknęła gdzieś niespodzianka jaką dawały aparaty analogowe, to jednak jestem podekscytowana perspektywą jutra. 
Znacie radość z układania zdjęć w albumie? A może przechowujecie zdjęcia tylko na dysku komputera?
Ja mam tryliony niewywołanych, zapomnianych zdjęć w swoim laptopie, jednak w przypadku Zosi nie chciałam powtarzać tego błędu. W niedzielę odwiedziła nas znajoma fotografka Julita.  Zostawiam nas z chwilami, które dla nas uchwyciła...



wtorek, 5 listopada 2013

Cięcie godne cesarza- czyli wspomnienie porodowe..

Czy na pewno?  Jak wiecie moja córka przyszła na świat metodą cesarskiego cięcia. Przyczyną takiego rozwiązania jest duża krótkowzroczność  i odwarstwianie się siatkówki na które jestem narażona nawet przy średnim wysiłku fizycznym- to natomiast prowadzić może do ślepoty. W swoim otoczeniu mam jednak kobiety, które zdecydowały się na taką formę porodu na własne życzenie a wręcz żądanie. O ile wcześniej nie miałam zdania na ten temat to dziś mogę powiedzieć, że TO OGROMNA GŁUPOTA płacić lekarzowi za załatwienie "cesarki".  Dlaczego? Bo będąc w szpitalu widziałam, że dochodzenie do siebie po tej operacji może naprawdę wyglądać różnie- także tragicznie.  Ja bardzo szybko uporałam się z bólem  pooperacyjnym i czuję się już dobrze ale  dziewczyny naprawdę zastanówcie się czy warto się ciąć ze strachu przed porodem...

 Ale od początku.. Chcę wam dzisiaj opowiedzieć jak wyglądał dzień urodzin Zosi.

 Noc poprzedzająca to wydarzenie była najdłuższą w moim życiu. Może dlatego, że spędziłam ją w szpitalu?   Zabieg miałam zaplanowany na godzinę  jedenastą. Obudziłam się chyba o 6 rano i czekałam.. Chwilę po 6 przyszła położna i kazała przygotować się do lewatywy. Bałam się tego jak głupia a naprawdę nie było czego ;) Po wszystkim wykąpałam się i oczekiwałam dalej. 

Ok. 9 przyjechał mąż. Ubrany odświętnie z rożkiem i pampersami dla małej. Pamiętam, że bardzo wzruszyłam się wtedy widząc go w błękitnej  koszuli lekko poddenerwowanego.. Sama też czułam się jak przed maturą. Później przyszła pielęgniarka i założyła mi cewnik. Nie było to przyjemne... Pomyślałam sobie wtedy, że skoro włożenie tego cholerstwa tak boli, to jak  musi boleć poród! Później okazało się, że założenie tego cewnika było najmniej bolesnym zabiegiem dnia ;) Nie naczekałam się długo bo zaraz potem przyszła informacja, że "zaczynamy szybciej" Tym sposobem z paniką w oczach pomachałam mężowi i na łóżku przewieziono mnie na salę operacyjną.
 Tam zastałam bardzo dużo ludzi zajętych przygotowywaniem do operacji. Miły pan anestezjolog poinformował mnie, że znieczulenie będzie od pasa w dół. Ucieszyłam się na tą wieść. Stało to pod znakiem zapytania bo mam dość krzywy kręgosłup i powiedzieli mi, że jeśli wyniki krwi będą dobre  to spróbują się wbić ale może tak być, że będę miała znieczulenie ogólne.  Na szczęście wbił się bez problemu. Siedziałam okrakiem na łóżku pochylona w pasie, a nogi dygotały mi jak na konkursach recytatorskich w dzieciństwie. Jakaś kobieta trzymała mnie za rękę powtarzając, że wszystko będzie dobrze. Później położyłam się na tym łóżku . Kolejne kłucie w rączkę i założenie wenflonu.. Zrobiło mi się słabo więc dostałam tlen do noska i zrobiło mi się tak świeżo.. ;)  Miła pani dalej gładziła mnie po ręce zapytała ile mam lat , czym się zajmuję itp. Anestezjolog  popryskał mi dekolt jakąś mgiełką i zapytał czy czuję zimne- czułam. Później popryskał mój brzuch- nie czułam  już nic.. ;)
 Mój lekarz powiedział, że będzie się przygotowywał , znowu sto pytań jak się czuję ile mam lat, jak się nazywam.. i wtem  płacz Zosi. Zamarłam jak to już? Kiedy to? Wszyscy się uśmiechali , że zdrowa dziewczynka, że ładna, że 10 punktów. Wzruszenie odebrało mi głos.. Za chwilę przytulili mi ją do policzka a ja starałam się ogarnąć to wszystko w głowie... Jakaś kobieta pokazała mi różową bransoletkę z moim imieniem  datą i godziną 10.10  
 Za chwilę mi ją zabrali, zapytałam czy wszystko okej. Powiedzieli, że idą do taty a ja muszę poczekać aż doktor mnie zszyje. Oj jak mi się to  dłużyło.. Myślałam o tym, jak zareagował mąż, czy są już moi rodzice i chciałam być jak najszybciej z nimi.. Wszystko to trwało od momentu podania znieczulenia około godziny i nie sądziłam, że będzie to najlepsza godzina w moim życiu...




  A teraz co rano mam taki widok przed oczyma i nie mogę uwierzyć, że nasza fasolka ma już prawie trzy tygodnie! :)



 c.d.n

:)

Zobacz jeszcze..

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
.header-inner .widget div, .header-inner img { margin-left:auto; margin-right:auto; } ul { width:850px; float:left; margin:0 auto; text-align:center; background-color: #fff; padding: 2px 0 4px 4px; border: 0px solid #000; overflow:auto; }