Gdzieś przeczytałam, że zdrowe dziecko nigdy nie zaakceptuje smoczka. No cóż, moja Zośka zaakceptowała smoczek już w 3 dobie swojego życia. Podanie jej smoczka było jedynym sposobem by poleżała w inkubatorku i łykała promienie UV. Później smoczek pomagał, kiedy mama poczłapała do łazienki na drugim końcu korytarza( w szpitalu z powodu żółtaczki spędziłyśmy niemal tydzień).
Był wybawieniem kiedy Zosia nienawidziła kąpieli, pomagał w wieczornym usypianiu, podczas nerwówki w wózku itp.
Słowem przysłużył się w wielu sytuacjach...
Był wybawieniem kiedy Zosia nienawidziła kąpieli, pomagał w wieczornym usypianiu, podczas nerwówki w wózku itp.
Słowem przysłużył się w wielu sytuacjach...